"Nieszpory z herbatą"

#17 - U egzegetów tego jeszcze nie znalazłem…

Jezus mógł się także sam przedstawić (w omawianej tu Ewangelii) jako Samarytanin, który szedł z Miasta Świętego i jako jedyny udzielił pomocy…

Wcale nie jest wykluczone, że gdzieś w tych trzydziestu latach, kiedy jeszcze nie miał swoich uczniów i nikt o tym nie wiedział, jaka będzie Jego misja - On znalazł się w takiej sytuacji. Nie możemy też wykluczyć, że mógł zacytować sytuację właśnie ze swojego życia. Oczywiście piszę to w świetle mojej medytacji tego tekstu, u egzegetów tego jeszcze nie znalazłem. Ten Samarytanin pokazując, jaki jest prawdziwy obraz Boga, „wsadził pobitego wędrowca” na bydlę. Być może musiał sam z tego bydlęcia zleźć, bo to też prawdopodobne, że sam wcześniej na nim jechał... Ciekawa rzecz: zrezygnować z siebie. To jest ten znak miłości: kochać to posiadać siebie, posiadać siebie, żeby dawać siebie. Nie da się dawać siebie, nie posiadając siebie. Bo kochać to dawać siebie, bo dawanie siebie przez bezinteresowny dar miłości z siebie, a to jest miłość. Tak uczy Sobór Watykański II. Mało tego, nie tylko go wsadził na bydlę, ale zalał mu rany winem i oliwą - dwa bardzo drogie specyfiki. Ojcowie Kościoła pisali, że wino i oliwę można porównać do sakramentów i do modlitwy. Ten obraz Boga będą odnawiać w tobie ludzie, którzy będą się za ciebie modlić albo którzy się za ciebie modlą. Ale także sakramenty, które dają ci wolność Dziecka Bożego, w których Pan cię podnosi, w których przywraca cię do godności Dziecka Bożego. Tak, ten człowiek po zawiezieniu do gospody (gospoda - przedziwne słowo, w języku greckim jest to słowo, które możemy przetłumaczyć terminem 'miejsce dla wszystkich'), zawozi go, chciałoby się powiedzieć do kościoła.

Fragment książki ks. Rafała Jarosiewicza pt. ,,Nieszpory z herbatą"

Czytany 2948 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 10 grudzień 2015 10:47
Share this article

About author

ks. Rafał Jarosiewicz
Zaloguj się, by skomentować
Top