"Nieszpory z herbatą" (34)

Kilka razy w miesiącu opublikujemy kolejną kartkę książki pt.: "Nieszpory z herbatą..."

„Bóg jest miłością”. - Słowa napisane przez św. Jana Apostoła pokazują prawdziwy obraz Boga! To jest obraz Boga, który na rekolekcjach ignacjańskich m.in. księża jezuici ukazują czasem przez kilka dni, aby ta prawda mogła dotrzeć do najgłębszych pokładów serca. Ten obraz, Boga będącego miłością i obdarowującego miłością, dla wielu osób jest trudnym do przyjęcia obrazem, bo niełatwo jest się przebić przez te wszystkie wizerunki naszych ojców ziemskich, ludzi, którzy często nawet nieświadomie nie potrafili obdarować taką miłością jakiej potrzebowaliśmy. To jest próba „przebicia się z miłością”, by miłość mogła być obudzona w naszym sercu - to tylko o to chodzi, albo aż o to. Właśnie wtedy ten fałszywy wizerunek może być przemieniony. To jest cudowne. Wróćmy jeszcze do Ewangelii o Samarytaninie omawianego w ostatnim newsie. Kto mógłby być tym Samarytaninem?

Otwierając Biblię na Ewangelii Świętego Łukasza rozdział 10 wersety od 30, widzimy człowieka, który schodzi z Jerozolimy do Jerycha... Dla każdego Izraelity, czy to był Galilejczyk, czy Judejczyk, słowo Jerozolima miało znaczenie jak dla nas Jasna Góra. Ten człowiek wraca z pielgrzymki, być może tak było. Dla nas z pielgrzymki z Jasnej Góry do Jerycha, do Warszawy...

Tak, jako młody chłopak dorabiałem sobie, między innymi pracując „sezonowo” jako święty Mikołaj. Słyszałem raz jak jedno dziecko (w czasie "choinki"), na pytanie postawione „z przypadku”: Kochasz swojego tatę? Odpowiedziało bardzo nerwowo: Nieeee! Rodzice obecni na spotkaniu spojrzeli na siebie. A czemu ty nie kochasz swojego taty? - Bo mój tato wódkę pije… Mały szkrab, mający cztery może pięć lat, rozumiał doskonale jakiej miłości potrzebuje…

Zwichrowanie, zamazanie tego, co jest wartością… Kryzys macierzyństwa i kryzys ojcostwa - on się wiąże właśnie z tym, że człowiek dąży do tego, żeby posiadać, a ciągle jest nienasycony. Posiadając, wydaje się tak wielu, że może mieć jeszcze więcej i nie ma w tym umiaru. Mam ogromny szacunek dla mojego serdecznego przyjaciela Jacka, który prowadząc firmę, mówi: Rafał, ja nie mogę więcej rozwijać tej firmy, nie chcę. Mogę, a nie chcę, dlatego, że ja mam wspaniałą żonę, ja mam wspaniałą rodzinę. Ja cieszę się, jak mogę z nimi podróżować w wakacje, co kilka dni (w weekend) możemy gdzieś wspólnie pojechać.

Uwaga sensacja. Inny obraz. Jadąc z rekolekcji powiedziałem do moich znajomych: Słuchajcie, wy się módlcie. Chcę spotkać się prostytutką i porozmawiać o Bogu…

Rozmawiałem z młodzieżą na katechezie… co usłyszałem… - Proszę księdza, mój tata ze mną nie rozmawia, nie ma dla mnie w ogóle czasu.

Pismo Święte określa Maryję słowem właściwym dla Niej i tylko dla Niej, to słowo to - KEHARITOMENE -  pełna łaski. Anioł (jeśli uważnie wczytujemy się w Ewangelię), zwraca się do Niej słowami, którymi nie zwraca się do nikogo Bóg w przeciągu całej Biblii.

W Ewangelii w niewielu miejscach czytamy o bardzo ciekawym życiu św. Józefa. Jednak już na początku może budzić nasze zdziwienie fakt, że św. Józef nie wypowiada (na kartach Pisma Świętego) ani jednego słowa!

Kiedy zszedłem ze sceny, tak sobie pomyślałem: „Panie Boże, przecież ja im nie powiedziałem o miłości Twojej, ja im nie powiedziałem, że ich naprawdę kocham, nie powiedziałem, że ja chcę się dzielić tym, co jest we mnie tak bardzo ważne. Nie powiedziałem im nic o Tobie …" Dokładnie w tym czasie podeszła Miśka z Białegostoku - tak się przedstawiła - zakapiora jak 150, z rozmazanym od płaczu makijażem. Łzy płynęły jej obficie po policzkach. Ona rycząc, mówiła wprost:

Widziałem na różnych spotkaniach, jak Bóg przez dar poznania pozwalał zajrzeć czasem jakiemuś „charyzmatykowi” do czyjegoś serca, by Jezus mógł objawić swoją moc… Słyszałem wtedy także świadectwa, jak czasem tak się zdarzało (niektórzy zapewne doświadczyli tego), że osoby przychodziły do spowiedzi, nie mówiły jakiegoś grzechu, ale za to ksiądz mówił: "a to?" -  „Tak, to prawda, a skąd ksiądz to wiedział?”

Kiedy zastanawiałem się tymi rekolekcjami, myślałem intensywnie o ludziach młodych, ponieważ wierzę, że w ogromnej liczbie ludzie właśnie młodzi będą to czytali, zastanawiałem się jak to co do tej chwili napisałem zobrazować…

Jezus szuka sposobu, żeby pociągnąć miłością, żeby dać nam doświadczenie miłości.

Czy nie jest to fenomen Jego miłości, czy nie jest to takie delikatne pochylanie się nad nami, czy nie jest to Jego pragnienie byśmy tego czasu, który jest nam podarowany nie stracili ? A jak i z czym przychodzimy do Jezusa ?

On zaskoczył uczniów! Oni byli zszokowani. Możemy sparafrazować wypowiedź Piotra: Panie, co to ? Nie przesadzasz? Ty będziesz mył moje nogi ?

Strona 2 z 2
Top