Świadectwa

Świadectwa - czyli konkretne doświadczenia różnych osób, którzy podzielili się tym, jak spotkali Boga w swoim życiu.  Zapraszamy do nadsyłania świadectw zarówno z rekolekcji, jak i ze spotkań Pana Boga w życiu codziennym.

Pani doktor była w szoku

Chciałabym się podzielić świadectwem, a właściwie łaską, jaka nas dotknęła po spotkaniu JNS 2015. Zacznę od początku. W listopadzie 2014 roku urodził się nam synek. Poród prawidłowy, 10 punktów w skali Apgar. Wszystko do 3 miesiąca przebiegało dobrze. Synek rozwijał i rozwija się prawidłowo. Jednak przypadkowo wyniki krwi, jakie zrobiliśmy ze względu na przedłużającą się żółtaczkę, były bardzo podwyższone i  wskazywały na bardzo ciężką chorobę genetyczną (lekarz powiedział ze na 99% syn jest chory). Wszyscy nie mogliśmy w to uwierzyć. W międzyczasie dowiedziałam się, że w tym roku odbywają się rekolekcje na stadionie, które prowadzi ojciec John Bashobora. Od razu zarezerwowałam bilety.

Następnie zaczęły się spotkania ze specjalistami, badania genetyczne, biopsje. Niestety wyniki nadal rosły. W maju wylądowaliśmy w szpitalu, tam zrobiono nam badania genetyczne. Wynik, który otrzymaliśmy w czerwcu, nie potwierdził ani nie wykluczył choroby. Lekarz prowadzący wyznaczył biopsję na wrzesień 2015r. To badanie ostatecznie miało potwierdzić, czy synek jest chory.

W końcu nadszedł dzień rekolekcji. Podczas pobytu na stadionie, mimo że było ciężko (upał ponad 30 stopni), cały czas gorąco się modliliśmy z mężem w intencji naszego synka. Nie wzięliśmy go ze sobą, bo wiemy, jak reaguje na tak duże skupiska ludzi oraz dużą ilość bodźców, zresztą miał wtedy 8 miesięcy. Mieliśmy przy sobie jego zdjęcie. Cały czas bardzo mocno wierzyliśmy,  że modlitwa z o. Johnem oraz Pan Bóg wysłucha nas i pomoże.

We wrześniu przyszedł czas na zabieg w szpitalu i ostateczne potwierdzenie bądź wykluczenie choroby. Zrobiliśmy też wyniki badań z krwi, okazało się ze zaczęły spadać, ale nadal były wysokie. To nas trochę podniosło na duchu. W szpitalu synek zachowywał się bardzo dobrze. Spał w nocy mimo ciężkich warunków, jakie panowały w szpitalu, był spokojny. Poprzedni pobyt w maju zniósł o wiele gorzej. Nadszedł dzień zabiegu, który był przeprowadzony w znieczuleniu ogólnym. Na szczęście dziecko bardzo szybko doszło do siebie po zabiegu. Lekarz powiedział, że mamy czekać na wyniki około miesiąca.

23 października dostaliśmy wynik, który jednoznacznie potwierdził, że synek nie jest chory!!! Był to najlepszy dzień w naszym życiu. Pani doktor była w szoku (najprawdopodobniej to pierwszy taki przypadek w jej karierze).

Jestem przekonana, że spotkanie JNS oraz silna wiara i modlitwa bardzo nam pomogły. Muszę dodać, że w międzyczasie bardzo dużo osób modliło się za naszego synka. Zamawialiśmy wiele Mszy za jego wyzdrowienie, sama również modliłam się nowenną pompejańską.

Bardzo wszystkim polecam tego typu formę modlitwy, jaką były rekolekcje. Przeżycie jest nie do opisania, czuje się taką jedność z wszystkimi ludźmi, którzy się modlą. Ojciec John jest osobą niezwykłą. Czuje się moc w jego słowach. Tylko trzeba bardzo mocno wierzyć i zaufać Panu Bogu, który na pewno nam pomoże. Za to Chwała Panu!

Mama zdrowego synka 

Pan dotknął mnie na tych rekolekcjach namacalnie. Muszę powiedzieć, że do tej pory byłam dwa razy na rekolekcjach charyzmatycznych, ale z ojcem Jamesem Manjackalem. Widząc, co dzieje się na nich, zawsze byłam przestraszona, tzn. bałam się upadku, zawsze myślałam jak Ci ludzie upadają, bałam się, że może coś im się stać, np. mogą się połamać ;-) I tak sama się modliłam do Ducha Świętego: Duchu Święty, przyjdź do mnie, ale nie chce upaść ;-) Potem miałam taki okres, że nie chodziłam na Msze wstawiennicze, bo bałam się upadku, tego, że może coś ze mną nie tak, bo są przecież opętania, zniewolenia, ale tak naprawdę ciągle czułam się źle z tym, że nie mogę przełamać tej bariery lęku. Po jakimś czasie przyszła do mnie myśl, że muszę to przełamać, nie może tak być, że ciągle się boję, przecież Pan Bóg nie zrobi mi krzywdy. A że staraliśmy się z mężem jakiś czas o dziecko, oczywiście bezskutecznie (wizyty u różnych lekarzy i nic), wpadłam na pomysł, że poszukam w Internecie, może są jakieś rekolekcje dla takich małżeństw. Wpisałam, patrzę, a tu są, dopiero pojawiła się wstępna informacja na ich temat. Mówię do męża, musimy na nie pojechać. I tu pojawiła się przeszkoda, bo w tym czasie mieliśmy wesele siostry ciotecznej męża, ale w końcu zrezygnowaliśmy z niego.

Bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, kto prowadzi rekolekcje, bo słyszałam o księdzu Johnie, gdyż moja kuzynka pięć lat starała się o potomstwo, pojechała na rekolekcje z księdzem Jonem i została uzdrowiona. Ma teraz roczną córkę ;-) Będąc na rekolekcjach pierwszego dnia cały czas się bałam, na drugi dzień przed sakramentem namaszczenia poszłam do spowiedzi, opowiedziałam swoją historię księdzu, o swoich myślach i lękach, a On powiedział: "Nie bój się, Pan to wszystko widzi, jesteś czysta, to szatan w tym momencie boi się Ciebie". Odeszłam od konfesjonału wolna, tzn. lęk odszedł, czułam się jakaś taka spokojna.

Kiedy było nałożenie rąk, podeszłam do kapłana spokojnie, On nałożył na mnie ręce i stało się, miałam spoczynek w Duchu Świętym. Pan położył mnie lekko na posadzkę, czułam się cudownie, czułam jak Duch Święty porusza się we mnie, zaczęłam się śmiać. Przez dwa kolejne dni też miałam spoczynki, już się ich nie bałam, wręcz przeciwnie, czekałam z utęsknieniem na Ducha Świętego, a On przychodził ze swoją mocą. Przed jednym ze spoczynków ksiądz John powiedział: "Pan otwiera Ci łono". Ja pomyślałam: "Duchu Święty, jeśli mnie teraz uzdrawiasz, to przyjdź do mnie teraz" i Duch Święty przyszedł, zostałam uzdrowiona!!!

Przedwczoraj zrobiłam test i okazało się, że jestem w ciąży :-) Przekonałam się, że trzeba żyć wierząc, wystarczy zaufać Panu, który jest samą Miłością i Mocą. To były wspaniałe i niezapomniane rekolekcje. Teraz czekam na obiecane przez siostrę zorganizowanie chrztu dla dzieci, które poczną się po tych rekolekcjach, a myślę, że będzie ich gromadka ;-) ;-) :-) Proszę też o modlitwę za mnie i dziecko, które noszę w swoim łonie. Pozdrawiam serdecznie, Paulina

Jeszcze kilka miesięcy temu nie myślałam nawet, że mnie to spotka, że nas to spotka! Jadąc na rekolekcje, nawet w dzień wyjazdu, miałam wiele wątpliwości, właściwie to nawet wolałam tam nie jechać, jednak wszystko złożyło się tak, że dotarliśmy na czas. To był dla mnie czas wielkiej walki duchowej.

Nasza historia zaczęła się kilka lat temu, poznaliśmy się z Mężem, zakochani, oszaleliśmy za sobą, a Boga w sobie skutecznie zagłuszyliśmy na jakiś czas. Wtedy to myśl o potomstwie była dla mnie straszna, nie chciałam mieć dzieci, wolałabym wszystko tylko nie to. Wzięliśmy ślub, wyprawiliśmy szalone wesele, a później zaczęło się coś przedziwnego, okazało się, że odczuwaliśmy ogromną pustkę.

Po wielu rozmowach zdecydowaliśmy, że postaramy się o dzieci. I tu właśnie zaczęła się droga naszego nawrócenia, pomyślałam, że chciałabym aby moje dziecko poczęło się w czystości i z Bogiem. Zaczęliśmy chodzić na spotkania wspólnot, to był intensywny czas w

naszym życiu, zaczęliśmy się modlić razem, nigdy wcześniej tego nawet nie widzieliśmy u nas w rodzinach - żeby nasi rodzice klęczeli razem modląc się. Poczuliśmy, że jesteśmy blisko Boga, dlatego myślałam, że poczęcie dziecka to będzie tylko chwila. Myliłam się, czekaliśmy na te wiadomość dwa lata.

Kiedy na rekolekcjach modliliśmy się wiedziałam, że zostałam uzdrowiona duchowo, przeprosiliśmy Boga za to nasze wcześniejsze życie. O. Bashobora mówił o uzdrowieniach, o osobach, które tego doświadczą - bałam się pomyśleć, że to my tego doświadczymy, jednak gdzieś w głowie miałam tę nadzieję.

Teraz jestem w 2 miesiącu ciąży. Nie mamy wielkich perspektyw na przyszłość, ani własnego mieszkania, zdolności kredytowej, ani dobrej pracy. Jesteśmy jednak szczęśliwą chrześcijańską rodziną, mieszka z nami Jezus - i to jest wszystko czym człowiek może być bogaty :)

Pozdrawiam Ewa

I jest nas więcej....

Bóg jest Wielki!:) i jest nas więcej...

Zacznę od tego, że w naszych domach nie otrzymaliśmy biblijnego wzorca ojcostwa i macierzyństwa, więc pomimo trwania przy Bogu i przyjęcia sakramentu małżeństwa, nie do końca potrafiliśmy odnaleźć się w nowej sytuacji małżonków. Ze staraniami o potomstwo było ciężko, przeszkody dotyczyły głównie zranień wewnętrznych.

Te rekolekcje były dla nas wielkim oczyszczeniem i zarazem nawróceniem. Po raz pierwszy od zawarcia naszego małżeństwa (ok. 1 rok) potrafiliśmy usiąść z żoną i szczerze porozmawiać, i ta rozmowa wiele wyjaśniła, wiele pootwierała i była namaszczona Duchem Świętym. Poznaliśmy bliżej Boga, zaczęliśmy bardziej ufać Jego Słowu i zupełnie inaczej czytać Pismo Święte. No i od ok.7 tygodni (czyli dokładnie po rekolekcjach) jesteśmy w stanie błogosławionym:)

Dziękujemy bardzo za zorganizowanie tak wielkiej uczty duchowej i merytorycznej, za posługę i za każdego, kto choćby w najmniejszym stopniu przyczynił się do tych rekolekcji. Szczególne podziękowania dla Kapłanów z o.Johnem na czele, za poświęcony czas i przyprowadzanie nas przed Boży Ołtarz. Prosimy o modlitwę za nasze dziecko i pozdrawiamy gorąco.

Tomek i Justyna

Wspaniały czas.  Trwanie w obecności Jezusa poruszyło moje serce całkowicie.

Mogę powiedzieć, że żyje we mnie Jezus, tak Wspaniały i Kochany.

Moje serce zostało przemienione dla Jezusa. Otworzyłam bramy nowego, wspaniałego rozdziału w moim życiu.

Zrozumiałam, jak bardzo ważne jest trwanie w Słowie Bożym, życie tym Słowem, nasiąknięcie nim do głębi, bo tam znajduję odpowiedź na wszystkie moje pytania, drogowskazy mojego życia. Ja teraz pragnę tego Słowa, jak ziemia zeschła, pragnie wody na pustyni.

Jeszcze bardziej uświadomiłam sobie zadanie apostoła Jezusa, chcę zanieść Go wszędzie tam gdzie Go nie ma.

Jezus pokazał mi moje zadanie: kochać Jego miłością wszystkich, a z miłości wszystko wypływa.

Uświadomiłam sobie, że Niebo zostało otwarte i Duch Święty przenika moje człowieczeństwo, wszystko zależy od mojej wiary i otwartości. To jest niesamowite jak wiele chce nam dać Jezus.

Alina.

Dziś pragnę zaświadczyć i na sobie, i swojej rodzinie, że Bóg dotyka! Bóg jest Bogiem żywym i prawdziwym!  

Bóg nas kocha i daje prezenty rodzinom, osobom, które nie mogły pojechać z różnych względów na rekolekcje. 
Niestety ja nie miałam możliwości wzięcia udziału w rekolekcjach charyzmatycznych z o.Johnem Bashoborą  17-21.08.2015 w Zambrowie. Pojechał TYLKO i AŻ mój mąż! Przez chwilę nie żałowałam, że muszę zostać w domu z dziećmi, wręcz przeciwnie moje serce wypełniała radość, że Pan pozwolił, by chociaż mąż wziął w nich udział. Oczywiście poprosiłam męża, by się pomodlił za naszą rodzinę ;) 
Nie spodziewałam się takich prezentów, jakie otrzymałam od Boga! Kilka prezentów w ciągu tygodnia, WOW! CHWAŁA CI, PANIE, ZA TWOJĄ MIŁOŚĆ I MIŁOSIERDZIE! Tego to się nie spodziewałam!

1 Prezent! 
Przed rekolekcjami nasze dzieci, a w szczególności  młodszy syn (7 lat) co noc przychodził do nas do łóżka w godzinach między 02 a 06 w nocy. Już od pierwszej nocy rekolekcji 17/18.08 śpi spokojnie, jak dziecko całą noc:) gdzie zawsze, jak mąż wyjeżdżał, to dzieci tym bardziej spały niespokojnym snem, przychodząc do mnie w nocy.  Chwała Panu!

2 Prezent! 
W sumie do trzeciego dnia rekolekcji panowała u nas w domu dość nerwowa atmosfera, ja się wszystkim bardzo denerwowałam i chodziłam rozdrażniona. Oczywiście mój nastrój udzielił się również dzieciom:/ W czwartek od samego rana było zupełnie inaczej, spokojniej… spędzaliśmy ze sobą aktywnie czas. Podczas dnia rozmawiałam z dziećmi o tym, że są pewne symbole, które muszą znać i wiedzieć, że podchodzą od złego. Zdziwiło mnie, zachowanie starszego syna (10 lat), gdy sam zaczął mówić, gdzie widział takie symbole, że są one min. w jego ulubionych bajkach. Co było WIELKIM zaskoczeniem, sam zdecydował, że je wyrzuci i nie chce ich już oglądać. To niesamowite jak Duch Święty działa. Wiem, że była to zasługa Ducha Świętego! Chwała Panu!  

3 Prezent! 
W piątek był czas, gdy rekolekcje się kończyły…… podczas zabawy z dziećmi, czułam, że młodszy syn wpatruje się we mnie. Po chwili spojrzałam na Niego i ujrzałam…… Oczy Jezusa. Oczy Boga, pełne miłości i zrozumienia, które patrzyły na mnie. Było to niesamowite przeżycie, które poruszyło me serce i duszę. Łzy popłynęły mi z radości. Chwała Panu!   

4 Prezent!
Kolejny piątkowy prezent! 
Po przyjeździe męża z rekolekcji, wieczorem dość długo rozmawialiśmy o tym, co się u kogo wydarzyło. Mąż zapytał, czy chcę, aby się za mnie pomodlił. Oczywiście i jako intencję poprosiłam, aby Bóg zabrał ode mnie ból stawów, w szczególności kolan i barków. Od dłuższego czasu ból coraz bardziej się nasilał, do tego stopnia, że już po 5-ciu minutach siedzenia w siadzie skrzyżnym nie byłam w stanie rozprostować nóg, musiałam rękoma podnosić powoli noga za nogą i dopiero po ok 10 minutach ból ustępował, dodam, iż mam dopiero 34 lata. Jakby ktoś się zastanawiał, to podczas modlitwy nic nie czułam, zresztą po niej też nic, tylko chwilami leciały mi łzy. Nie zastanawiałam się nad tym, czy zostałam uzdrowiona, wierzyłam, że to wola Boga Ojca, On sam najlepiej wie, co jest dla mnie najlepsze. Zatem poszłam spać. Dopiero następnego dnia, zdałam sobie sprawę, że mogę sama, bez użycia rąk, rozprostować nogi, bez bólu!!!! To był CUD!!! To był i jest Dotyk Boga! To niesamowite, każdego dnia, nawet kilkakrotnie dziękuję Bogu za moje uzdrowienie! Chwała Panu!!! Bądź Uwielbiony Panie! 

Pozdrawiam serdecznie i życzę błogosławieństwa na każdy dzień:)

 

z Panem Bogiem, Kasia z Tczewa:)

Strona 1 z 11

STREFA WIDZA

  • VOD - oglądaj
  • Jezus na Stadionie 2015 PROMO
  • Jezus na Stadionie 2015 RETRANSMISJA
  • Kazania, konferencje, nauczania
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, grudzień 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, grudzień 2016,
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, listopad 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, listopad 2016,
  Niedziela Uwielbienia 13 listopada 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 13 listopada
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra
  • 1
  • 2
  • 3
Top