Świadectwa

Nastała chwila, na którą czekałam...

Nie wstydzę się mówić o Jezusie Chrystusie – naszym Panu, uczę się modlić, uwielbiać Pana, pochylać się nad drugim człowiekiem, nie oceniać innych, lecz wybaczać i kochać. Bóg jest radością i cieszmy się Nim, nie bądźmy smutni. To są słowa Ojca Johna, które bardzo zapadły w moim sercu...

 

Pięć lat temu zachorowałam na nowotwór szpiku kostnego. Na początku był to dla mnie szok, bunt, ale po jakimś czasie, z łaską Pana, oddałam się Bogu i zawierzyłam samą siebie Matce Bożej Licheńskiej. Nadszedł sierpień, a ja z niecierpliwością oczekiwałam na przyjazd ojca Johna i jego Słowo Boże. 20 VIII 2014 – w tym dniu uczestniczyłam we Mszy św., przyjęłam Komunię św. Ofiarowałam ją za całą moją rodzinę, dziękowałam Bogu za synów i męża, ale nie potrafiłam się modlić o moje uzdrowienie. Nastała chwila, na którą czekałam, wystawienie Najświętszego Sakramentu, a ja całym sercem wzywałam Ducha Świętego i po raz pierwszy poczułam, że potrafię się oddać w modlitwie do Niego. Duch Święty zaczął mnie napełniać. Czułam, jak układa mnie, napełnia swoją mocą – poczułam, jak mnie przenika. Moje ciało zaczęło drżeć, zaczął wykręcać moją dłoń (pomyślałam: „Panie Jezu, cóż chcesz ze mną zrobić, jeśli teraz mnie sparaliżujesz, nie wiem, czy pogodzę się z tym”). Ale ten paraliż nie był cierpieniem, lecz był bardzo przyjemny.

Duch Święty przeniknął moje serce, (które myślałam, że wyskoczy), żołądek, nogi, ręce, całe ciało. Ludzie stojący tuż obok mnie zaczęli płakać, trzęsąc mną, byli wystraszeni. Pielęgniarka myślała, że zemdlałam. A mi było tak cudownie. Mówiłam do Pana – „Jezu, niech mnie zostawią, jest mi tak dobrze”. Odczuwałam radość i pokój i uwielbienie Pana całą sobą, mówiłam Mu, że bardzo Go kocham. Czułam delikatny powiew wiatru, ale to nie był wiatr, Bóg mnie dotykał. Brakuje mi słów, by to opisać. W pewnym momencie poczułam obok mnie również obecność bliskiej mi, lecz zmarłej osoby, że jest przy mnie. Pomyślałam, jak dobrze Ci w niebie, jesteś taki szczęśliwy. Pytałam się – „Panie, czy aż tak bardzo mnie kochasz?” Tak, kocha mnie. Bardzo! Usłyszałam chór śpiewający: Alleluja! Śpiew był piękny. W tym stanie byłam przez prawie 1 godzinę i było mi tak cudownie, iż nie chciałam, aby się to skończyło. Osoby, które mnie otaczały, a byli tam też bliscy, byli przerażeni, więc pobiegli po kapłana. Ja prosiłam Pana Jezusa, aby podszedł do mnie kapłan i wtedy powrócę. I tak też się stało. Położył dłoń i otworzyłam oczy. Byłam taka szczęśliwa, że Pan mnie aż tak kocha.
Kolejnego dnia przyszłam na Mszę Świętą, tuż po niej Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie przyszedł do nas. Kobieta stojąca tuż obok mnie – wolontariuszka – poprosiła, abym pomodliła się za pewną panią o imieniu Ola, która już od dawna żyła w grzechu nie przystąpiwszy do sakramentu spowiedzi świętej i jest jej z tym ciężko. Prosiłam Pana o łaskę dla niej, żeby poczuła miłość Jezusa. Zaczęłam się gorąco za nią modlić i powtórnie Duch Święty mnie napełnił. Byłam w tym stanie około 45 minut i chciałam, aby te chwile się nie skończyły.

Nadeszła sobota, pobiegłam na konferencję Ojca Johna, byłam wsłuchana w Słowo Boże. Po zakończonej konferencji nastąpiło wystawienie Najświętszego Sakramentu i wraz z wiernymi zaczęłam wielbić Pana pieśnią. I w tym momencie Duch Święty po raz trzeci mnie doświadczył. Było cudownie, dostrzegłam światłość i moc Pana. Mężczyzna stojący obok mnie był wystraszony (myślał, że zemdlałam), ale wolontariusze go uspokoili i wytłumaczyli, że jestem wypełniona Duchem Świętym.
O godz. 17:30 zaczęła się Msza Święta, na którą przyszłam z mężem. Dostrzegłam, że w pełni biorę udział we Mszy Świętej, rozumiałam wreszcie, co Bóg do mnie mówi, byłam cała oddana Bogu. Po zakończeniu Mszy Świętej nadeszła chwila wystawienia Najświętszego Sakramentu, a wraz z nią moja radość, która wypełniła moje serce, które zaczęło bić, jak oszalałe. Zaczęłam adorować Ducha Świetego, a On mnie napełnił. Mąż mnie wziął w swoje ramiona, a ja czułam, że Pan Jezus jest obok mnie, patrzy na mnie. Duch Święty zaczął ze mną robić rzeczy niesamowite: moje ręce, kości, zaczęły mi się wykręcać, odczuwałam ogromną siłę Ducha Świętego. Przeszedł On przez moje ręce, nogi, żołądek, serce, zaczął wstrząsać moim ciałem, czułam, jak gdyby ktoś podłączył mnie do elektrod. Ale było to takie wspaniałe, że czułam miłość Boga po wszystkie części mojego ciała. Gdy Duch Święty zaczął opuszczać moje ciało zobaczyłam oblicze, twarz Jezusa Chrystusa, który był przepiękny, który uśmiechał się do mnie. Był taki piękny. Nie mogłam oderwać nóg od ziemi – klęczałam, lecz chciałam wykrzyczeć z całą siłą i radością, jaki jest wspaniały i piękny i że bardzo Go kocham. Duch Święty zaczął opuszczać moje ciało, wtuliłam się w ramiona męża, lecz nie mogłam wstać – klęczałam. Wiedziałam, że Pan Jezus przechodzi alejkami wśród ludzi, których uzdrawia, których dotyka. Klęczałam.

Zaczęłam szlochać, ale były to łzy ogromnego szczęścia, radości i miłości do Chrystusa. Brakuje mi słów, nie umiem tego opisać!!! Chwała Panu!
Nie wiem, czy Pan mnie cieleśnie uzdrowił i wyleczył z mojej choroby, ale wiem na pewno, że bardzo mnie kocha i ja Go również.
To, co otrzymałam od Niego przez te parę dni, jest to dla mnie cud. Cud, który dał mi sam Jezus i nie oczekuję, że będę uzdrowiona z mojej choroby, lecz wiem, że jestem „nowonarodzona”. Wola Pana.

Nie wstydzę się mówić o Jezusie Chrystusie – naszym Panu, uczę się modlić, uwielbiać Pana, pochylać się nad drugim człowiekiem, nie oceniać innych, lecz wybaczać i kochać. Bóg jest radością i cieszmy się Nim, nie bądźmy smutni. To są słowa Ojca Johna, które bardzo zapadły w moim sercu.
Może ktoś uzna, że jestem dziwakiem, lub jest ze mną coś nie tak, ale ja się tym nie przejmuję – nie obchodzi mnie to. Nie ulęknę się niczego – Pan jest moją tarczą, moją siłą i miłością. Pan jest wspaniały i hojny – tylko wystarczy wyciągnąć swe dłonie do Niego, a On obdarzy cię swoimi darami. „Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi”.

Dawajmy siebie samych. Bóg jest naszą radością, więc cieszmy się tym, co nam daje, a daje nam tak wiele – samego siebie i miłość swoją. „Sługa Boży ma być zawsze wesoły i spokojny” – św. Albert

Beata

Czytany 4623 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 08 grudzień 2015 11:47
Share this article

About author

Joanna Nowak
Zaloguj się, by skomentować

STREFA WIDZA

  • VOD - oglądaj
  • Jezus na Stadionie 2015 PROMO
  • Jezus na Stadionie 2015 RETRANSMISJA
  • Kazania, konferencje, nauczania
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, grudzień 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, grudzień 2016,
  Niedziela Uwielbienia, listopad 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, listopad 2016,
  Niedziela Uwielbienia 13 listopada 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 13 listopada
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra
  • 1
  • 2
  • 3
Top