Wydrukuj tę stronę

Artykuły

Pieśń Nowa czy odgrzewane kotlety ?

Jestem muzykiem. Od początku mojego życia wydaje mi się to tak naturalne, jak oddychanie. W mojej rodzinie od pokoleń, prawie wszyscy, w różnym stopniu muzykują. Gama instrumentów jest też przeobfita.

Bo u nas panuje zasada, że każdy gra przynajmniej na trzech instrumentach, żeby w razie wspólnego muzykowania było więcej możliwości dla różnorodności. Miałam już wiele etapów grania: dla siebie, dla ludzi, dla Boga w intencji. A i tak ostatecznie dla ludzi, dla sławy, dla chwały, etap bez grania, kolejny etap bez grania, nieśmiały etap dla Boga oraz etap dla Boga na Jego wyraźne polecenie. Te wszystkie etapy, które przeżyłam i przeżywam aktualnie, są moim bogactwem.

Etap „bez grania” był nacechowany zniechęceniem spowodowanym zazdrością ludzką oraz moją pychą. Bo oto ja wkraczam na scenę i z drogi śledzie. Zaczęłam na nowo czytać Biblię. Lecz tym razem jako PODRĘCZNIK do nauki uwielbienia. W odkryciu tekstów biblijnych dotyczących muzyki pomogła mi książka „Powołani do uwielbienia”. Czytałam w Słowie Boga o tym, że powołanie muzyka na muzyka uwielbienia Boga to największa nobilitacja, jaka może spotkać kogokolwiek, kto gra choćby na grzechotce. Ten aspekt ma dwie strony. Z jednej jest to wyróżnienie, które prowadzi do świadomości namaszczenia, by prowadzić Lud Boga w modlitwie pieśnią. Z drugiej domaga się tego, by muzyk przestał być „swoim” głosem/dźwiękiem w czasie posługi, a stał się absolutnym głosem Boga i grał/śpiewał tylko te dźwięki, które da mu Bóg. Uczyłam się tego posłuszeństwa i „znikania” bardzo długo i przez wiele porażek. Stale pojawiała się pycha, chciałam choć troszkę „zaistnieć”, troszkę sobie przypisać tej chwały Bożej, choć kropelkę. A Bóg mówi: Cała chwała do Mnie należy.

A o co chodzi z tą nową pieśnią?Kto ją może śpiewać, układać? Kompozytor, aranżer? Zajrzyjmy więc do Biblii. „Zaśpiewajcie Panu pieśń nową”. Nie ma tam zapisu, że jest na świecie trzech ludzi, którzy mogą taką pieśń układać. Często jesteśmy kurczowo ściśnięci utworem, który powstał jakiś czas temu, przyzwyczajeni do jednego wykonania, jednej tonacji, rytmu i nie dopuszczamy do siebie możliwości, by Bóg mógł tam coś włożyć swojego. Może powstać pytanie: Co Bóg ma do mojej pieśni? No właśnie ma i to bardzo wiele. „Stare pieśni” opisują to, co Bóg uczynił dawniej. „Stare” kiedyś też były „nowe”, ułożone pod wpływem doświadczenia działania Boga, zachwytu nad tym co On czyni. Bóg domaga się od ludu nowej pieśni, nowego uwielbienia, nowego rytmu, nowego serca, nowego sposobu myślenia, nowego brzmienia. Kiedy podjęłam decyzję zaryzykowania, by porzucić stare ścieżki muzykowania i na modlitwie wspólnotowej, czy to w parafii, czy na rekolekcjach poprosiłam: Panie, to Twój lud chce śpiewać/grać o tym, co Ty czynisz teraz, by ogłaszać moimi ustami Twoje wielkie dzieła. Można mi nie wierzyć, ale ja wiem o czym piszę. WIDZIAŁAM i DOŚWIADCZAŁAM, jak Bóg poprzez nową pieśń dotykał swój Lud, jak go uzdrawiał, jak na nowo stwarzał, jak przemieniał. Przez kilka lat byłam organistką i nic. Powtarzam: nic tak nie bolało jak to, że ludzie w Kościele mają zamknięte usta, żeby nie śpiewać. Potem zrozumiałam, że te pieśni nie dotykają ich serc, nic nie zmieniają, są jak obce ciało. Wychodziłam z posługi, jak ze spotkania grabarzy, widząc, że nic nie mogę wskórać, by ludzie zechcieli śpiewać. Nawet jak grałam przy ołtarzu na gitarze, ludzie uparcie milczeli albo śpiewali pod nosem. Pismo mówi, żeby śpiewać Panu pełnym głosem, a nie na 3%. Kiedy zaczęłam pytać Boga, co ja mam zagrać i jak mam to zagrać, w jakim czasie i kiedy. Wtedy Duch Jezusa zaczął we mnie prowadzić pieśń nową. Weszłam do muzycznej Ziemi Obiecanej. Zobaczyłam ludzi śpiewających z dna swego serca. Największym CUDEM byli mężczyźni śpiewający jak wojownicy, nie zrażeni jakimiś swoimi lub sąsiada fałszami. Pamiętam, jak pierwszy raz, gdy Pan dał mi odwagę zaśpiewania pieśni takiej, jak On chce, byłam zadziwiona, gdy śpiewałam dokładnie to, co prorocy Boga ogłaszali. Gdy skończyła się modlitwa, usiadłam na scenie bez ruchu, nie dowierzając w to, co się stało i czego byłam świadkiem. Zadasz mi pytanie: Jak się otworzyć na pieśń nową? Hmm… nie wiem czy istnieje jakaś instrukcja. To się u mnie zaczęło na modlitwie osobistej. Gdy czytałam na głos kolejny psalm, słowa Boga zaczęły we mnie żyć. Zaczęłam naturalnie układać melodię tak, jak mnie Duch prowadził. Fakt, było to niedoskonałe, ale w końcu dopiero się uczyłam. W rezultacie nagrałam tę piosenkę i sama byłam pod wrażeniem, że Bóg jest aż tak muzykalny. Niby to wiedziałam, ale zawsze jakiś element zaskoczenia też jest. Czasem to jest jedno zdanie, czasem cała zwrotka. Często wychodzę od pieśni, która była już ułożona i pozwalam Bogu przeze mnie śpiewać. Z czasem ośmieliłam się tak śpiewać na spotkaniach modlitewnych. Dobrze, gdy w zespole, w którym wielbimy Boga, inni muzycy też mają to doświadczenie nowej pieśni, czy też pieśni chwały. Bo wtedy są otwarci na nowe dźwięki. My to nazywamy dźwięki prorocze.

Ważne, by swoją posługę traktować bardzo poważnie, jak zadanie, jak powołanie, które Bóg rodzi w naszych sercach. Stanąć przez Panem i zapytać: Panie, w jaki sposób mam ogłaszać Twoje królestwo? Jak znam Pana Jezusa, to odpowiedź przyjdzie szybko.

Teksty do rozważenia:
Wj 15, 1
Dz 16, 24 - 26
2 Krn 5, 13          
Kol 3, 15 - 17
Ps 96                
Ef 5, 18 - 20
Ap 5, 8 - 10        
Ap 14, 2 - 4

Magdalena Plucner

artykuł pochodzi z Magazynu Chrześcijańskiego Hbr 4,12

Czytany 3843 razy Ostatnio zmieniany środa, 09 grudzień 2015 08:37
Share this article

About author

Magdalena Plucner
Zaloguj się, by skomentować