Artykuły

A po co komu moje gu gu ?

O co pytam? O dar mówienia językami oczywiście! Określany najmniejszym i pierwszym z charyzmatów. Kontrowersyjny na tyle, że już w Dziejach Apostolskich, jako reakcję na dziwne zachowanie zgromadzonych w Wieczerniku, zanotowano kpiące słowa.

„Upili się młodym winem” (Dz 2,13).

Po co Bogu moje niezrozumiałe, niemowlęce gaworzenie, przywołujące na myśl znane słowa z piosenki Arki Noego „A gu gu”? Po co mam się tak… upokarzać? Czy św. Paweł nie przesadził mówiąc „Chciałbym, żebyście wszyscy mówili językami” (1 Kor 14,5)? Co znaczą słowa Jezusa: „Nowymi językami mówić będą” (Mk 16,17), charakteryzujące tych, którzy uwierzą?

Kilka niezrozumiałych słów zaczęło wychodzić z moich ust podczas ubiegłorocznego, majowego spotkania Odnowy w Duchu Świętym na Jasnej Górze. Może nie byłoby w tym nic zadziwiającego, gdyby nie to, że nigdy nie należałam do Odnowy, ani żadnej innej wspólnoty charyzmatycznej. Czułam się dość niezręcznie… Co zrobić z tymi niezrozumiałymi słowami? Postanowiłam udać, że „nic się nie stało”. Ale zapomnieć nie mogłam. Niemal automatycznie sięgałam pamięcią do pierwszego podobnego doświadczenia. Było to rok wcześniej, w Beskidzie Żywieckim, na rekolekcjach ze wspólnotą z Zagłębia, do której należeli moi przyjaciele. Trwało wieczorne uwielbienie. Prosiłam o to, by Duch Święty pozwolił mi doświadczyć tego, Kim jest, jak działa. W pewnym momencie przyszedł. To najpiękniejsze wspomnienie mojego życia. Poczułam wtedy ciepło w okolicach płuc, gardła. Coś podpowiadało mi, że wraz z tym ciepłem chcą się ze mnie wydobyć jakieś słowa. Nie wiedziałam, jak to zrobić, jak „im pomóc”…

Słucham świadectwa ojca Remigiusza Recława. Wysłał mi mailem ktoś życzliwy. Bo nadal „mam problem” z darem języków. Jemu ktoś podpowiedział to, o czym ja nie miałam pojęcia: „Chcesz się modlić w językach? Otwórz usta!” Ponoć stał i czekał. Otwierał usta – pewnie wyglądał jak ryba – i czekał. Komentuje to słowami: „Podejrzewam, że skoro ja tak czekałem, to wielu z was też może czekać”. Po dziesięciu minutach usłyszał: „Chcesz się modlić w językach, to wydobądź z siebie dźwięk”. Ojciec Robert DeGrandis idzie dalej. Płytkę DVD podrzucił mi znajomy. Słucham. Właśnie rozpoczyna się cześć spotkania, którą duchowny nazywa warsztatami prowadzącymi do przyjęcia daru języków. Przestrzega przed mruczeniem pod nosem. Zachęca: „Krzycz! By Duch Święty mógł łatwiej używać Twego głosu, by chwalił Boga przez Ciebie!” Dodaje: „Nie myśl, że Bóg z nieba pośle Anioła, który połechce cię po gardle.” W obu konferencjach o. Recława i o. DeGrandisa porusza mnie, jak bardzo delikatny jest Duch Święty. Nie narzuca się ze Swym darem. Przychodzi, zaprasza i pyta: „Czy chcesz oddać Mi swój głos? Czy pozwolisz Mi się przeniknąć? Czy przyjmiesz Mój język uwielbienia? Czy zechcesz ze Mną współpracować?” Mogę odpowiedzieć: „Nie”. To ja mam całkowitą kontrolę. Już wiem, że klucz do „mojego problemu” tkwi właśnie w zbytniej kontroli. Chciałabym panować nad wszystkim, co ze mną związane. Nie chcę się ośmieszyć. Stosuję racjonalizacje typu: „Sama sobie to wymyśliłam”, „Naśladuję innych”. Okazuje się, że nie jestem zbyt oryginalna. Według o. DeGrandisa to typowe trzy pokusy, mające odwieść od daru glosolalii. Kapłan uspokaja: „Bóg patrzy w serce, a ludzie na to, co zewnętrze. Jeśli Twoją intencją jest chwalenie Boga, to chwalisz Go przez swoją intencję. Z czasem, wskutek doświadczenia, Bóg doprowadzi cię do tej modlitwy.” Pytania, które rodzą się we mnie, brzmią: „Po co? Dlaczego mam się modlić właśnie w taki sposób? Po co Bogu moje niezrozumiałe, niemowlęce gaworzenie, przywołujące na myśl znane słowa z piosenki Arki Noego „A gu gu”? Po co mam się tak… upokarzać?

Otwieram książkę słynnego charyzmatyka, ojca Johna Bashobory, będącą zapisem konferencji, które wygłosił w Polsce w 2011 roku. Czytam: „Dar języków to dziecięca modlitwa, której nie rozumiemy. Kiedy rozmawiamy z Bogiem w ten sposób, wchodzimy z Nim w relację”. Słucham dalej konferencji o. DeGradis`a. Mówi: „Duch Święty używa naszego głosu, by wydobyć dźwięki, które nasz Ojciec rozumie.” Następnie prosi, by spośród słuchaczy wstały matki, które potrafią odróżnić potrzeby dziecka po gaworzeniu i płaczu. „W ten sam sposób nasz Ojciec rozumie to, co Duch Święty mówi w naszych sercach” – komentuje. Ja też zaczynam chyba rozumieć… Chodzi o to, by uniżyć się, stanąć jak dziecko przed Ojcem. Przypomina mi się fragment z Biblii: „Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18,3). Więc od tego się wszystko zaczyna! Uznać się tak małym, tak potrzebującym Boga, by On mógł wejść w moje życie i działać tak, jak chce. Uznać, że nie umiem się modlić, by Jego Duch mógł zacząć modlić się we mnie. Oddać Mu swój głos, by Sam zaczął we mnie wołać do Ojca. By prowadził moje błagania we właściwym kierunku, zgodnym z Jego wolą. By oddawał chwałę Ojcu, uwielbiając Go w sposób godny Jego majestatu. By uzdalniał mnie do słuchania Boga, gdy potrzebuję rozeznania i prowadzenia. By umacniał moją wiarę w trudnych sytuacjach. By pomagał mi pokonywać siebie i kochać tak, jak kochał Chrystus. By dawał jedność i harmonię celu, wizji i działania we wspólnocie. Zaczynam rozumieć, co znaczy wielokrotnie słyszane stwierdzenie, że dar języków otwiera na Bożą moc, na przyjęcie kolejnych charyzmatów i posługiwanie nimi. Więc to dlatego św. Paweł mówi: „Chciałbym abyście wszyscy mówili językami” (1 Kor 14,5), a nieprzyjaciel kumuluje nieporozumienia i kontrowersje wokół glosolalii! Dociera do mnie, dlaczego Jezus niemal na jednym oddechu wypowiedział słowa: „Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić” (Mk 16,17-18). Gdy pozwalam Duchowi modlić się we mnie, On sam chce mnie prowadzić i otwierać na Boże dzieła! Nawet takie, jak prorokowanie, uzdrawianie, uwalnianie z mocy Złego! Staje się oczywiste, że dar języków ma mnie umacniać i przygotować do służby Panu! To nie bajka, ani pobożne życzenie! Chodzi o to, bym - dzięki modlitwie w językach - otworzyła się na pozostałe dary Ducha Świętego i kroczyła w mocy Bożej. By obietnica Jezusa nie przeszła jakby mimo moich uszu. Bym pojęła, że jeśli decyduję się wierzyć Jego słowom, to jest to także obietnica dla mnie! I dla Ciebie!

Anna Parafiniuk
artykuł pochodzi z Magazynu Chrześcijańskiego Hbr 4,12

Czytany 3069 razy Ostatnio zmieniany środa, 09 grudzień 2015 10:49
Etykiety
Share this article

Najnowsze od Anna Parafiniuk

Zaloguj się, by skomentować

STREFA WIDZA

  • VOD - oglądaj
  • Jezus na Stadionie 2015 PROMO
  • Jezus na Stadionie 2015 RETRANSMISJA
  • Kazania, konferencje, nauczania
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, grudzień 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, grudzień 2016,
  Niedziela Uwielbienia, listopad 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, listopad 2016,
  Niedziela Uwielbienia 13 listopada 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 13 listopada
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra
  • 1
  • 2
  • 3
Top