Artykuły

Znać swoje miejsce

Jestem kobietą. Ogromnie ważne jest dla mnie to, by być w Kościele. Chcę nie tylko być, ale przede wszystkim odnaleźć w Nim swoje miejsce. Czym ja jako kobieta powinnam się zająć, w co się angażować, w czym być specjalistką?

Jaką dla mnie Bóg przeznaczył misję, jakie mam powołanie? To nie są łatwe pytania.

Mnóstwo kolorowych pism mówi nam kobietom jak żyć, w co się ubrać, z kim być w związku, a z kim nie. Jest mnóstwo porad jak się malować, co gotować, jaką stosować dietę. Można się pogubić. Czy istnieje jakiś „złoty środek”? Znam kobietę, która mówi, że ją feminizm obraża - „Nie chcę być jak mężczyzna -mówi - nie jestem za równouprawnieniem, ale ZA WYJĄTKOWYM uprawnieniem kobiety, jako tej, przez którą na świat przychodzi życie.” W poszukiwaniu odpowiedzi dotyczącej roli kobiety w Kościele, rodzinie pomyślałam o Maryi, ale nie jako MATCE NAJŚWIĘTSZEJ, tylko o Kobiecie, która mieszkała w Nazarecie, była Żoną, Matką wyjątkowego Syna i najpełniej wypełniła swoją misję.

Obecność

„Anioł wszedł do Niej i powiedział bądź pozdrowiona, łaski pełna.” (Łk 1,28).W filmie „Zatańcz ze mną” pojawia się pytanie: „dlaczego ludzie się żenią? - żeby nie być samemu? - w jakimś sensie tak, ale nie tylko. Ludzie są ze sobą po to, by zaistnieć. Chcą usłyszeć: „twoje życie nie przeminie niezauważalnie, bo ja dam temu świadectwo.” Obecność, istnienie wiąże się z tym, że JESTEM. I to, że jestem ma już sens. Nie muszę dodawać do tego żadnych działań, osiągnięć, tytułów. Po prostu być. Kiedy jako kobieta „nie posiadam siebie”, czyli nie ofiaruję sobie czasu na poznanie siebie, do czego zatem, do jakiego świata zaproszę tę drugą osobę? Skąd mam wiedzieć, co drugiemu ofiarować? Żeby obecność była darem samym w sobie muszę wiedzieć, co dla mnie znaczy to, że jestem. Oczywiście wiąże się to poznawaniem swoich talentów, piękna jak i słabości. Kiedy Anioł wszedł do Maryi, Ona była „u siebie”. Była gotowa na to, by przyjąć życie i misję. Maryja samą swoją obecnością tworzyła dom Jezusa i Józefa. Stała się kapłanką tego domu, podtrzymując domowe ognisko miłości, bliskości, czułości. Dzięki Jej obecności zwykłe czynności dnia codziennego stawały się niezwykłe. To nie praca czyniła Ją wyjątkową, to Ona sprawiła, że to, co robi ma sens. Gotowanie obiadu może być celebracją, a nie wrzuceniem kilku produktów do garnka czy mikrofalówki. Pranie ubrań nie musi być smutnym obowiązkiem, lecz troską, by moi najbliżsi byli zadbani. Sprzątania domu nie muszę postrzegać jako kary, lecz jako czynność, która sprawia, że każdy fragment miejsca, gdzie mieszkam, jest naznaczony moją obecnością, nawet zapachem. To ja czynię te zajęcia wyjątkowymi. Podtrzymywanie domowego ogniska sprawia, że do tego domu chce się wracać, chce się tam być, dojrzewać, wzrastać. Tęskni się nie do murów czy ścian, ale niezwykłej atmosfery, którą może dać tylko kobieta, która jest OBECNA

Trwanie

„Trwali oni jednomyślnie na modlitwie razem z  niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego.” (Dz 1, 14) Gdy już jestem obecna to trwam, wiernie od początku do końca. Kobiece serce ma niezwykłą specyfikę. Gdy pokocha, to już na zawsze. Nawet kiedy jest zranione. Maryja trwała przy Jezusie we wszystkim. Zastanawiałam się kiedyś nad tym, czy nie mogła Ona po prostu, gdy Syn osiągnął pełnoletniość sama inaczej pokierować swoim życiem? A może należy zadać pytanie, czym dla Jezusa było trwanie przy Nim Maryi? Myślę, że dla wielu mężczyzn niezwykle ważne jest, by kobieta przy nim trwała. To oznacza, by jego świat stał się jej światem. Jego zadania stały się ważne dla niej. I może się pojawić pytanie: no dobrze, ale czy mój kobiecy świat będzie ważny dla mężczyzny? Będzie, ale wtedy, kiedy go tego nauczymy, kiedy będąc w jego świecie poprowadzimy go do swojego. Trwanie przy mężczyźnie musi być naznaczone mądrością, a nie jedynie uczuciowością. To oznacza, że kobieta potrafi w dobrym momencie ucieszyć się jego osiągnięciami, pochwalić, ale też delikatnie i twórczo skrytykować czy zauważyć grożące mu niebezpieczeństwo. Nie jesteśmy na tej ziemi jak odległe od siebie, stale ścierające się istnienia. Jesteśmy po to, by przy sobie trwać, wspierać się, kształtować i iść razem w jednym kierunku. Z tym wiąże się towarzyszenie sobie nawzajem. Ostatni czas, prowadząc przez kilka tygodni rekolekcje w różnych miejscach i środowiskach, prowadząc rozmowy z ludźmi zauważyłam, że samotność, a raczej osamotnienie jest w ich życiu czymś powszechnym. Pojawiały się często słowa: „po co mam żyć, jak to nie ma znaczenia dla moich bliskich.” To nie tylko jest kwestia znaczenia mojego życia dla innych, lecz to tęsknota, by ktoś mi w życiu towarzyszył, by był i by ktoś chciał, aby mu towarzyszyć.

Dostrzeganie

„Nie mają już wina” - rzekła Maryja do Syna na weselu w Kanie Galilejskiej. No i Jezus uczynił swój pierwszy cud. (por. J 2,1) Dostrzeganie szczegółów jest niezwykłą cechą kobiety. Powstało wiele dzieł na temat różnic jak postrzega mężczyzna i kobieta. Drogie Panie, nie traćmy sił na to, by te różnice celebrować. Najlepiej to ukazać mężczyźnie, że warto naszemu „dostrzeganiu” zaufać. To nie zawęża się jedynie do wzroku, ale do różnego rodzaju przeczuć, czasami niepokojów, czy lęków i nie mam tu na myśli fobii. Mądry jest ten mężczyzna, który tego nie bagatelizuje. Niezależnie od tego, czy jest to mąż, czy osoba duchowna. Mam czasami takie wrażenie, że kiedy my śpieszymy z naszym spostrzeżeniem do mężczyzn, oni machają na nas rękami, jakby chcieli się opędzić od muchy. Być może to nasz styl przekazywania tego jest katastrofalny i dlatego na tej linii doświadczamy porażek. Podoba mi się styl rozmowy Maryi z Kany Galilejskiej. Matka: Nie mają już wina. Syn: Czy to moja lub twoja sprawa Niewiasto? Matka do sług: Zróbcie wszystko cokolwiek Syn mój wam powie. Koniec rozmowy. Żadnego przekonywania, udowadniania, żadnych słów typu: ”miałam wizję” lub podniesionego głosu. Jasne, proste zdanie. I jaki efekt!

Zachowywanie

„A Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19) Oglądałam kiedyś krótki filmik pewnego amerykańskiego pastora: „czym różni się mózg kobiety i mężczyzny.” W tym krótkim wykładzie pastor w bardzo zabawny sposób ukazywał jak niezwykle ważne są w życiu kobiety emocje i jeśli ona coś przeżywa, musi o tym nieustannie mówić, ponieważ jej mózg eksploduje z nadmiaru przeżyć. Prawda, czasami gadatliwość u kobiety mocno się przejawia. Natomiast Maryja pokazuje nam, jak ważne jest to, by zachowywać i rozważać w sercu sprawy, które nas dotyczą. Wtedy w sposób spokojny i naturalny mogą one w nas dojrzewać, kształtować się. Kiedy za szybko różnego rodzaju przeżycia w postaci słów wyjdą z wnętrza, często są one puste, bez znaczenia. Pewien wykładowca mówił do studentek: „drogie panie, proszę, żebyście się nie obraziły, ale użyję tu pewnego porównania. Kobieta w swoim zachowaniu powinna mieć naturę krowy. Co taka krowa robi? Po pierwsze dostojnie chodzi, niezwykłą rzadkością jest widok jej biegnącej. Kobieta powinna chodzić spokojnie, z dumą, powoli, świadoma swojej osoby. Krowa, zjadając pokarm długo go przeżuwa, powoli, bardzo powoli. Kobieta, kiedy przeżywa różne sytuacje powinna je w spokoju przetrawiać i przez ten czas one pokażą, czy są bezwartościowe i trzeba je odrzucić, czy stanowią pokarm, który buduje. Staje się ona wtedy nosicielką i one w niej wydają owoc.” Maryja to, co widziała i słyszała, strzegła jak najcenniejszego daru. Miała doświadczenie Boga - Człowieka, którego karmiła, pielęgnowała i któremu towarzyszyła po sam krzyż. Stała się Matką Kościoła i naprawdę nią była. I jest do dzisiaj. To bardzo piękny owoc w życiu Maryi. W księdze Syracha są takie słowa: „Jeden milczy, bo nie wie, co odpowiedzieć, a drugi milczy, gdyż umie czekać na stosowną chwilę. Człowiek mądry milczeć będzie do chwili odpowiedniej, a chełpliwy i głupi ją lekceważy.” (Syr 6,6-7)

Obecność, trwanie, dostrzeganie i zachowywanie można zamknąć w słowie SERCE. Jak serce podtrzymuje i umożliwia funkcjonowanie organów, tak kobiecość i właściwe jej przeżywanie jest ogromnie ważne dla Kościoła. Tak jak pisała św. Edyta Stein „iść w ślady Maryi nie jest jedynie sprawą kobiet, lecz wszystkich chrześcijan. Dla kobiet ma to jednak specyficzne znaczenie, gdyż doprowadza je do właściwego im odbicia w sobie obrazu Chrystusa.” Patrząc na Maryję wiem, jaka jest moja MISJA. I to jest najważniejsze.

Magdalena Plucner

artykuł pochodzi z Magazynu Chrześcijańskiego Hbr 4,12

 

Czytany 2939 razy Ostatnio zmieniany środa, 09 grudzień 2015 10:51
Share this article

About author

Magdalena Plucner
Zaloguj się, by skomentować

STREFA WIDZA

  • VOD - oglądaj
  • Jezus na Stadionie 2015 PROMO
  • Jezus na Stadionie 2015 RETRANSMISJA
  • Kazania, konferencje, nauczania
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, grudzień 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, grudzień 2016,
  Niedziela Uwielbienia, listopad 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, listopad 2016,
  Niedziela Uwielbienia 13 listopada 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 13 listopada
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra
  • 1
  • 2
  • 3
Top