Artykuły

Duchowe macierzynstwo

Jest taki ciekawy teledysk, o tym jak spotykają się dwie kobiety – koleżanki, które chodziły razem do jednej klasy i opowiadają sobie o tym kim są i co robią. Jedna to bizneswoman mówiąca z dumą o swoich zawodowych osiągnięciach, a druga to MAMA – która ma wiele zawodów i zajęć (kucharka, sprzątaczka, pocieszycielka, rozjemca, praczka) dlaczego? Bo jest MAMĄ. Natalia Niemen śpiewa piosenkę: „jestem mamą to moja kariera”, w której w sposób bardzo piękny i prosty opowiada o tym, co dla niej znaczy macierzyństwo.

Życie kobiety wyraża się na dwa sposoby: małżeństwo i macierzyństwo. Małe dziewczynki od najwcześniejszych lat bawią się w „mamę”, mają niezliczoną ilość dzieci – lalek, myją je, przebierają, tulą, karmią. Znam te zabawy. Kiedy byłam dzieckiem razem z moimi kuzynkami często bawiłyśmy się w „dom”, pełnia szczęścia była wtedy nie do opisania. Później, to właśnie mama uczyła mnie co to znaczy być kobietą. Są to (i trwają nadal) bezcenne lekcje życia. W tym miejscu czytelnik mógłby się spodziewać, że napiszę o tym jak założyłam rodzinę, mam gromadkę dzieci i żyję długo i szczęśliwie. Faktycznie żyję szczęśliwie, to się zgadza, jest jednak pewne ALE.

Kiedy wspominam w czasie konferencji, rekolekcji o tym, że jestem matką duchową siedmiu wspaniałych córek, reakcje są różne. Czasami ktoś kiwa głową jakby chciał powiedzieć: „jakoś musisz się w życiu pocieszyć.” Ale to nie jest kwestia pocieszenia, tylko faktu. Moja najstarsza córka ma 21 lat, a najmłodsza rok. Cztery cudowne córki to moje chrześniaczki, a trzy to niezwykłe kobiety, które poprosiły mnie, bym im towarzyszyła w życiu jako duchowa matka. Kiedyś, pewna kobieta powiedziała mi lekceważąco: co ty wiesz o rodzeniu? Zapytałam ją wtedy, ile trwał poród jej dziecka? Odpowiedziała, że 10 godzin. Pomyślałam wtedy o tych miesiącach, w których ja rodziłam i jeszcze rodzę moje córki dla Boga. Czasami jest to wielki fizyczny ból, a czasem duchowy. Wiem tylko, że nie mogę za nie przeżyć ich życia, ale mogę tylko im towarzyszyć. Na czym polega duchowe macierzyństwo? Jest w wielu aspektach podobne do tego fizycznego, tylko ma ono nieco inny wymiar.

Zasada numer jeden: BĄDŹ „Być” to oznacza zatrzymać swoje życie przy drugiej osobie

Mam wielką świadomość, co dla ludzi oznacza zdanie: jestem przy Tobie. „Być” to oznacza zatrzymać swoje życie przy drugiej osobie, przy tym co przeżywa, co niesie w sobie. Trzeba zachować mądrość, by komuś nie zabierać jego krzyża, nie zabierać trudności, które go ukształtują, ale pomóc przez te sytuacje przejść w taki sposób, by dla kogoś była to lekcja życia. Pamiętam te osoby, którym zabrałam krzyż (czyli jakąś trudność) zobaczyłam jak zamienili się w duchowe karły. Nie urośli, nie dojrzeli ‒ bo ja im to zabrałam. Chciałam dobrze, wydawało mi się, że to najlepsze dla nich rozwiązanie. Skoro oni nie mają siły poradzić sobie z tym – to ja herkules wezmę to na siebie. Ale to nie był mój krzyż, tylko ich. Jeśli usuniesz głaz sprzed nóg dziecka, to ono potknie się o kamień. Wielkim wzorem jak taką sytuację przeżywać jest Maryja. Wyobraź sobie: twój jedyny Syn, ukochany, totalnie niewinny, umiera skazany na śmierć na krzyżu. Co robi Maryja? Jako Matka Boga ma pełne prawo powiedzieć: dobra, koniec, nie zgadzam się, sprzeciwiam się, domagam się szacunku i tego, by natychmiast mój Syn został uwolniony. A jednak Maryja jest ze swoim dzieckiem, po prostu jest. Nie cierpi w bezradności, ale w zaufaniu, że Bóg wie lepiej. Moje dziewczyny przeżywają różne kryzysy. Czasami mam chęć wsiąść w samochód, samolot i poustawiać im życie, ale wtedy słyszę głos Boga: „czy myślisz, że one są tak słabe, że sobie z tą sytuacją nie poradzą?”. Odczuwam wtedy wstyd, że stawiam się w ich życiu jako Zbawiciel świata. I w zaufaniu mówię: „Ok, Panie po prostu będę.”

Zasada numer dwa: BĄDŹ CIERPLIWA

Dziecko, zwłaszcza gdy jest już pełnoletnie chce decydować o swoim życiu. Oczywiście jako matka znająca swoje dzieci miałam w głowie gotowy scenariusz, co mogą robić, gdzie dalej się rozwijać. I wtedy postanowiłam milczeć. Dla kobiety milczenie, zwłaszcza wtedy, gdy ma pewność, że wie lepiej (mężczyźni twierdzą, że taka sytuacja ma miejsce zawsze) to prawdziwe tortury. Marzyłam o tym, co moje córki będą robić, gdzie się będą uczyć, gdzie zamieszkają, z kim się mają spotykać, a z kim nie. Snułam plany i wizje ich przyszłości. Pomyślałam jednak, że nic dobrego z tego nie wyjdzie, lepiej ja się usunę na bok, zrobię im przestrzeń i pozwolę decydować. Faktycznie daje to niezwykłe rezultaty. Po pierwsze nie czują się inwigilowane, po drugie wiedzą, że mają możliwość szukania SWOJEJ drogi, a nie mojej. Po trzecie (ten moment najbardziej lubię), przychodzą do mnie po radę otwarte na sugestie, uwagi. Jest to dla mnie święta przestrzeń – one mówią, ja słucham, podpowiadam i – nie oczekuję, że mnie posłuchają. Mają prawo decydować same, a nie „dopieszczać moje ego”. Czasami jest tak, że dzwonią codziennie, bo im się coś w życiu wali, lub chcą opowiedzieć o swoich sukcesach, a czasami odzywają się raz na miesiąc. Wiedzą, że u mnie mają port, że latarnia działa i pokazuje im kierunek. Wtedy dzielę się z nimi tym, co ja bym zrobiła w tej sytuacji i pozostawiam wolność decyzji.

Zasada numer trzy: NAJPIERW BĄDŹ MAMĄ, A POTEM  PRZYJACIÓŁKĄ Być matką oznacza wiedzieć kim się jest – czyli kobietą, której zostały powierzone dzieci. Wejście najpierw w relację przyjacielską zamiast dziecko – rodzic sprawia, że wszelkie słowa, nakazy, zakazy nie są traktowane na serio, ale jak pewna rada z której można skorzystać lub nie.

Oglądałam kiedyś nagranie kobiety, która mówiła o tym, że dla niej jako matki najcenniejsze są słowa: „oj mamo” - wypowiadane z rezygnacją, bo mama nie wyraziła zgody, by jej 16-letnia córka chodziła na ranki itd. Być matką oznacza wiedzieć kim się jest – czyli kobietą, której zostały powierzone dzieci. Wejście najpierw w relację przyjacielską zamiast dziecko – rodzic sprawia, że wszelkie słowa, nakazy, zakazy nie są traktowane na serio, ale jak pewna rada z której można skorzystać lub nie. Moje córki są dość aktywne, twórcze, pełne pasji. Jedna z nich stale powtarza: „jaka matka takie dzieci”. Wielką radość sprawia mi fakt jak one się rozwijają, jak wyznaczają sobie cele i do nich dojrzewają, by je zrealizować. Każdy ich sukces jest moim sukcesem. I gdy one już podejmą jakieś działanie dzwonią do mnie lub się spotykamy i wtedy one mnie pytają: „pobłogosławisz mi na to?”. Wtedy dają i mi przestrzeń, że mogę się pod tym podpisać lub nie. Ale zawsze wzrusza mnie ta chwila ich pokornego przyjścia i zapytania, czy im pobłogosławię. Mam też świadomość co oznacza wypowiedzenie słów błogosławieństwa. Przyoblekasz wtedy swoje dziecko w moc Bożą, w siłę, którą daje Jezus, w ochronę przeciw nieprzyjacielowi. Jest to powiedzenie dziecku: „życzę tobie tego, co najlepsze i modlę się o siły i dobro dla Ciebie.”

Zasada numer cztery: JAK ŚWIĘTY JÓZEF

Święty Józef był (ziemskim) ojcem Jezusa. Uczył Go mówić, chodzić, uczył Go rzemiosła i był z Nim troszcząc się o Niego i Maryję. Ale wiedział, że jest cieniem Ojca w niebie. Tak samo duchowe macierzyństwo jest cieniem tego fizycznego. Moje córki (każda z nich) ma mamę, która je urodziła. Ja uczę moje dziewczyny/kobiety wielkiego szacunku do ich mam. Nie zagarniam ich dla siebie, nie wykradam, nie roszczę sobie praw. Ja po prostu jestem, wypełniając swoje zadanie najlepiej jak umiem. Zadziwiające jest to, że kiedy z nimi rozmawiam zawsze Bóg pokazuje mi w jakim kierunku On chce je prowadzić. Tak naprawdę mam świadomość, że one należą do Niego. Ich życie będzie w pełni szczęśliwe, gdy je przeżyją z Bogiem. Od tego jestem, by stale im przypominać, że Bóg je niepojęcie kocha. Święty Józef zgodził się być Opiekunem Jezusa. Nie wiem czy Jezus zwracał się do niego „tato”, ale wiem że Józef przeżył swoje życie z Bogiem i dobrze wychował Jezusa. Być cieniem wcale nie jest łatwe. Natura zawsze pcha się na piedestał i oczekuje oklasków od świata. Byłam czasami taka przygnębiona, że ludzie niekiedy od razu mnie oceniają nie widząc na moim palcu obrączki, jako znaku, potwierdzenia, że swoją misję – „kobieta” wypełniam dobrze. Żaliłam się Bogu, no dobra trochę nawet jęczałam. Cóż robić? Dlaczego świat mnie postrzega jako kogoś przegranego, bo nie urodziłam dzieci? I wtedy Bóg dał mi słowo, które kompletnie mnie zaskoczyło i podniosło: „I niech eunuch (czyli niepłodny) nie mówi <<jestem uschłym drzewem>> Bo tak mówi Pan: <<Eunuchom, którzy przestrzegają moich szabatów, wybierają to co jest zgodne z moją wolą i mocno trwają przy moim przymierzu – dam w moim domu i w moich murach pomnik i imię lepsze niż to, które mogą zapewnić synowie i córki, imię wieczne, które nie ulegnie zniszczeniu.” Iz 56, 3b-5

Jeszcze drżę czytając te słowa. Bóg mi powiedział: nie bój się, twoje imię nie zostanie zapomniane. I tego samego dnia przeczytałam: „pozwala niepłodnej zamieszkać w domu jako matce cieszącej się dziećmi.” Ps 113, 9. To już była kompletnie ogromna dawka słowa Boga do mnie. Trzymam się tych słów i widzę jak one się spełniają we mnie. Tak, jestem mamą, szczęśliwą mamą!

Magdalena Plucner
artykuł pochodzi z Magazynu Chrześcijańskiego Hbr 4,12

Czytany 4408 razy Ostatnio zmieniany środa, 09 grudzień 2015 11:41
Share this article

About author

Magdalena Plucner
Zaloguj się, by skomentować

STREFA WIDZA

  • VOD - oglądaj
  • Jezus na Stadionie 2015 PROMO
  • Jezus na Stadionie 2015 RETRANSMISJA
  • Kazania, konferencje, nauczania
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, grudzień 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, grudzień 2016,
  Niedziela Uwielbienia, listopad 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, listopad 2016,
  Niedziela Uwielbienia 13 listopada 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 13 listopada
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra
  • 1
  • 2
  • 3
Top