Świadectwa

To było niesamowite

Gdy tato poinformował mnie,że kupił bilety i jedziemy na Bashoborę - byłam na prawdę zaskoczona. Podeszłam do tego pomysłu z wielką rezerwą, jednak po namyśle doszłam do wniosku ,że pojadę, aby się modlić... Na samym początku spotkania siostra zakonna poprowadziła różanie. Wtedy poczułam pierwszy dreszcz na plecach...

Gdy mój tato poinformował mnie, że kupił bilety i „jedziemy na Bashoborę” – byłam naprawdę zaskoczona. Podeszłam do tego pomysłu z wielką rezerwą, jednak po namyśle doszłam do wniosku, że pojadę, aby się modlić. Bashobora Bashoborą – rzekłam do siebie – ale to będzie cały dzień modlitwy. Po prostu uczta. Jedźmy. I pojechałam.

Stadion Narodowy robi wspaniałe wrażenie. Ogromny, przestronny, jasny. Siedzieliśmy niemal w najwyższym rzędzie i widzieliśmy wszystko z góry. Ołtarz, płytę stadionu, przepięknej konstrukcji dach, telebimy i… prawie 60 tysięcy ludzi!
Na samym początku spotkania siostra zakonna poprowadziła różaniec. Wtedy poczułam pierwszy dreszcz na plecach – potężne brzmienie wszystkich tych głosów, zebranych razem: Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi... Pierwszy moment uniesienia – przeżycie potęgi, mocy i jedności Kościoła. Patrzyłam na zapełniony stadion, słuchałam jednego wspólnego wyznania wiary – wypowiadając zarazem swoje i... brakowało mi tchu.

O. Bashobory jakby nie było. Przywitali się z nim i z nami, arcybiskup i biskup pomocniczy warszawsko-praski, ksiądz moderujący modlitwę, siostra prowadząca różaniec i przekazująca ogłoszenia, diakonia muzyczna... i tyle.

Zaczęło się – olbrzymi stadion równomiernie wybrzmiewający „zdrowaśkami.” Drugie dotknięcie. To mój Kościół, modlący się Kościół. Po różańcu krótkie uwielbienie, prowadzone przez księdza. Potem dwie konferencje o. Bashobory, pełne prostoty: o mocy sakramentu spowiedzi, o potrzebie wyznawania grzechów, o tym, że uzdrowienie przynosi Jezus, a nie o. John i o tym, że jesteśmy posłani, aby głosić Jezusa w świecie. O relacji osobistej z Jezusem, o ogromnej roli kontaktu ze Słowem Bożym, o skutkach chrztu. Bardzo dobrze się słuchało, choć konferencje były za długie i dopadało mnie znużenie.

W ogłoszeniach organizatorów padły takie słowa, że nie będzie możliwości korzystania ze spowiedzi. Na takim obiekcie jak stadion, ustawianie konfesjonałów nie jest możliwe i ze względów bezpieczeństwa nie wolno tworzyć kolejek. Jedyny sposób, to osobiście poprosić napotkanego w tłumie księdza. Jednak już podczas pierwszej konferencji, kapłani w stułach zaczęli pojawiać się w różnych (wybranych przypadkowo) miejscach. Na górze, na dole, w przejściach między sektorami, na płycie stadionu. To się działo jakoś spontanicznie, jakby samo. Ludzie podchodzili, stawali dyskretnie pod ścianami, albo tworzyli jedną krótszą kolejkę do dwóch niedaleko od siebie stojących księży. Obserwowałam to zjawisko z fascynacją. Swoiste „punkty spowiedziowe” wyrastały wszędzie jak grzyby po deszczu, a chętnych wciąż przybywało. To było niesamowite.

Organizatorzy uprzedzili również wszystkich, że podczas modlitw będą się dokonywały manifestacje demoniczne. Prosili, żeby nie bać się, tylko wezwać wolontariuszy, którzy odprowadzą osobę do specjalnej sali, w której zebrani byli księża egzorcyści. Złe duchy nie wytrzymywały modlitwy tak wielu. Gdy o. John wzywał obecnych na stadionie ludzi do modlitwy, gdy podnosiliśmy ręce, gdy wołaliśmy do Jezusa – powietrze przeszywał krzyk, który nie jest zwykłym krzykiem człowieka. Wolontariusze nieźle się nabiegali po niektórych sektorach. Pomyślałam: jaką cenę płacisz, o. Johnie, za taką służbę?

Po przerwie obiadowej rozpoczęła się koronka do Bożego Miłosierdzia. Ojca Johna jeszcze nie było; modliliśmy się pod przewodnictwem księdza biskupa. Wtedy znów ten wrzask, znów wolontariusze tu i tam, a ja patrzyłam i słuchałam z fascynacją potęgi jednolitego modlitewnego brzmienia tysięcy głosów. Kolejne umocnienie wiary: to nie były modlitwy egzorcyzmu albo o uwolnienie, ani nawet nie było jeszcze o. Bashobory. To była prosta koronka do Bożego Miłosierdzia, odmawiana z wiarą przez żywy Kościół. A jednak złe duchy tego nie wytrzymywały; dla egzorcystów to był pracowity dzień.
Koronka do Miłosierdzia Bożego odmawiana z wiarą przez żywy Kościół!

Po trzeciej konferencji nadszedł czas na gwóźdź programu – Eucharystię. Odprawiali ją niemal wszyscy księża, którzy byli tego dnia na stadionie – prawie pięciuset. O. Bashobora cały czas jakby w cieniu, jakby minimum aktywności, jakby tylko obecny na konferencjach; podczas Mszy także skrył się w koncelebrze. Byłam urzeczona. Przez cały dzień robił wszystko co mógł, żeby nie koncentrować na sobie uwagi tłumu. To było bardzo świadome działanie, nie tylko skromność i pokora. To było bardzo świadome działanie. Prostackie media nazywające go uzdrowicielem, ludzie jeżdżący po całej Polsce „za Bashoborą” i tak dalej. Halo, kto tu jest najważniejszy? I dlatego o. John się skrył.
Po Eucharystii była krótka przerwa na kolację, a potem rozpoczęła się adoracja z modlitwą o uzdrowienie. Jezus w Najświętszym Sakramencie w olbrzymiej monstrancji na ołtarzu. Operator ustawił kamerę i po chwili widzieliśmy już Jezusa na telebimach. Wpatrywaliśmy się wszyscy w ciszy. Już nam nic więcej nie było potrzeba. Byliśmy my, jeden Kościół, wpatrzeni w Jezusa i Jezus patrzący na nas. Czas mógł przestać płynąć. Proste modlitewne zdania o. Johna, dar poznania co do uzdrawianych osób, słowa zachęty i pokrzepienia.

Trzeba dodać w tym miejscu, że o. Bashobora miał rewelacyjnego tłumacza, chyba dobrze się wyczuwali nawzajem i nawet gdy o. John zaczynał śpiewać po angielsku, to i tłumacz też za nim śpiewał melodyjnie, czysto, przekładając tekst na język polski. Był po prostu fantastyczny; właściwy człowiek na właściwym miejscu. Podczas modlitwy o uzdrowienie wiele łez wśród ludzi, tu i ówdzie interwencje egzorcystów, ale przede wszystkim wielka głęboka cisza. Niezwykła. Niesamowita. 

Dziękuję Ci, Panie. Już wiem, po co pojechałam i dziękuję Ci za to. Było tam mnóstwo ludzi z przeróżnych miejsc w Polsce, z przeróżnych wspólnot albo i bez wspólnot, z doświadczeniem osobistego kontaktu z Jezusem i bez. Byli ludzie zupełnie przypadkowi, byli ciekawscy, byli złośliwi i wścibscy, byli dojrzali i infantylni, byli bardzo zaangażowani i byli tacy, jak ja, z rezerwą.

Byli zapaleńcy i wątpiący, byli starzy i młodzi, chorzy i zdrowi. Były single, przeróżnej maści konsekrowani, małżeństwa – ale wszyscy wypowiedzieliśmy przed Tobą, że wierzymy w Ciebie, Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi; wszyscy potrafiliśmy wyciągnąć do Ciebie ręce, wyciszyć serca i modlić się za swoje siostry i swoich braci. A pasterze lokalnego Kościoła, którzy witali nas rano – biskup warszawsko-praski wraz z biskupem pomocniczym – byli obecni przez cały dzień, aż do końca, do ostatniej modlitwy i ostatniego błogosławieństwa. Byli przez cały czas ze swoim ludem.

I niech mi w mediach mówią, piszą, analizują, ostrzegają, prognozują, sondują, że Kościół umiera, że coraz mniej ludzi w świątyniach, że wiara zanika etc. Ci ludzie byli głodni Boga, wygłodniali modlitwy i kontaktu z Jezusem; wchodzili w modlitwę jak w masło. Na kilkanaście godzin stali się duchową jednością tak potężną, że piekło truchlało z przerażenia, a Jezus mógł działać z miłością.
Kościół różnorodny, żywy i potężny. Po prostu. I za to przeżycie dziękuję Ci, Panie.

Marysia

Czytany 4159 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 08 grudzień 2015 12:20
Share this article

About author

Joanna Nowak
Zaloguj się, by skomentować

STREFA WIDZA

  • VOD - oglądaj
  • Jezus na Stadionie 2015 PROMO
  • Jezus na Stadionie 2015 RETRANSMISJA
  • Kazania, konferencje, nauczania
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, luty 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, luty 2017, Katedra
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, styczeń 2017, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, styczeń 2017,
  Niedziela Uwielbienia, grudzień 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, grudzień 2016,
  Niedziela Uwielbienia, listopad 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania, listopad 2016,
  Niedziela Uwielbienia 13 listopada 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 13 listopada
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Niedziela Uwielbienia 9 października 2016, Katedra warszawsko-praska   Niedziela Uwielbiania 9
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 19 czerwca 2016, Katedra
  Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra warszawsko-praska   Wieczór Chwały 17 kwietnia 2016, Katedra
  • 1
  • 2
  • 3
Top